Frytki z Renesansu

Durno, chmurno, nieprzyjemnie...Zima przypuściła na Warszawę kolejny atak, powrócił mróz i spadł śnieg powodując szeroko komentowane, zwłaszcza w stacjach radiowych, „utrudnienia w ruchu drogowym”. Zapału do pracy brak, oczy same się zamykają, a kiepskiego nastroju w taki dzień nie poprawiła nawet szósta filiżanka kawy.

Punkt dwunasta: pomysły – 0, kreatywność – brak, loki nawinięte na palec – sto tysięcy. Przeglądam zdjęcia zrobione latem. Lato. Słowo dnia, zdecydowanie. Na zdjęciach pole żółtej nawłoci niedaleko mostu Siekierkowskiego i błękitne niebo. Niemal czuć z fotografii, jak było ciepło tego dnia. Multimedialny Park Fontann. Dzieciaki biegają, dorośli moczą nogi w chłodnej wodzie, mimo zakazu (bo urządzenia delikatne, jakieś lasery i światełka, ale kogo to obchodziło tamtego upalnego dnia?). Przeglądam kolejne zdjęcia. Bubble tea – dziwna herbata mrożona z glutkami tapioki, niesamowity tłum ludzi korzystających z basenu w Parku Szczęśliwickim, opustoszała stacja Veturilo na Wilanowie. Wszystko pod gorącym, sierpniowym, warszawskim niebem. Zaraz, zaraz. A co to jest na tym zdjęciu?

Wszystko stało się jasne. Na widok tego, co sfotografowałam w czasie tamtej sierpniowej wycieczki rowerowej po Warszawie, od razu zrobiło mi się jakoś...weselej. Na zdjęciu znalazło się niewielkie papierowe korytko pełne złocistych, chrupiących, przepysznych frytek z czapą gęstego, kremowego sosu. Jedynych takich frytek w Warszawie – frytek z Renesansu.

Ulica Francuska na Saskiej Kępie to prawdziwy raj dla podniebienia. Pełno tu wspaniałych restauracji i przytulnych knajpek serwujących dania niemalże ze wszystkich stron świata. Nie brakuje również cukierni, kawiarni czy herbaciarni. Do tego niepowtarzalny klimat, jaki tworzą liczne ogródki letnie osłonięte przed palącym słońcem przez stare drzewa. Jeśli szukacie w Warszawie miejsca w duchu slow, to Francuska powinna być waszym celem. Zwłaszcza w ciepłe, weekendowe przedpołudnie.

Jednak ulica Francuska słynie również właśnie z okienka Renesansu, w którym można nabyć małą (3,40 zł) lub dużą (6,80 zł) porcję frytek z autorskim sosem francuskim. Sos dostępny jest w trzech wariantach ostrości: bardzo ostry, ostry i łagodny.

Frytki z Renesansu

Okienko Renesansu to nie jest zwykły punkt gastronomiczny – to instytucja. Nie ma chyba mieszkańca Saskiej Kępy, który nie zna tych frytek. Ja sama, ilekroć zaglądam na Francuską, nie omijam tego kuszącego okienka. Chrupiące, złociste frytki robione są na miejscu dzięki czemu zyskują znaczną przewagę nad tymi z mrożonek. Do tego gęsty, ostry sos i dobry humor na cały dzień gwarantowany. Dla tych z większym apetytem okienko oferuje kurczaki z rożna lub kawałki pizzy. Kolejka chętnych od rana do wieczora – dorośli, dzieciaki, matki z dziećmi, osoby starsze. Na frytki z Renesansu zawsze i w każdym wieku jest pora ;)

Renesans to miejsce z przeszłości. Restauracja zatrzymała się mniej więcej w połowie lat dziewięćdziesiatych, ale to właśnie czyni to miejsce jeszcze ciekawszym. Nikt tu nie dba o modne, kraciaste rożki, sosy z krewetek czy sera pleśniowego. Dostajesz porcję w papierowym korytku lub na tacce, do tego wzruszający, mikroskopijny widelczyk rodem ze smażalni ryb w Kołobrzegu, rocznik 96. Siadasz na ławce lub idziesz na spacer po Saskiej Kępie. Podjadasz frytki i jest cudnie.   

A na koniec, wspomnienie lata - oby Wam się lepiej dziś pracowało :)

Okolice mostu Siekierkowskiego

Komentarze

  1. Portret użytkownika ja
    ja 21-02-2014 17:28
    oj nie:( ohydne, tłuste, smażone na starym tłuszczu. za to kurczak z francuskiej jest kultowy! pyyycha!
  2. Portret użytkownika Amalia
    Amalia 28-02-2014 12:03
    Czyżby się popsuły? ;( Kurczaka nie próbowałam, ale już nie raz słyszałam, że jest pyszny. Muszę spróbować!

Dodaj komentarz