Z miłości do miasta

Z miłości do miasta

Zanim powstały – miasto trwało. Gdy pokazały się – miasto umarło. Zaczęły znikać – miasto zmartwychwstawało. Gruzy.

Trudno pisze się o miłości. Każda litera może zdradzić za wiele. Powiedzieć niewypowiedziane. Oddać fragment żywej duszy w martwe dłonie.

Szaleństwo poetyckiej prozy polega na tym, że fakty przeplatają się z wizjami. Mistycyzm z codziennością. Historia – z tym, co teraz i tu.

Niebezpiecznie przekładać jest fakty na baśniową opowieść z duszą. Nikt już nie wie, co prawdą, ocaleniem, świadkiem, a co przeczuciem nowej historii, podróży w nieznane, dopowiedzeniem z natchnienia dobrego dybuka. A co złośliwym zwiedzeniem na manowce.

Jeszcze trudniej tworzyć nowy język opowiadania o mieście. Od kalendarium – Dnia Guzika, Dnia Drzew, Dnia Pociągów, Dnia Zegarka… Czas nie mija tu nigdy. Zapisuje się w kupie gruzów, pamięci ocalonych, świętej ziemi. Do mieszkających w nim osób przywołani z (częściowego) zapomnienia powracają Burmistrz Erudyta, Generał Filozof, Ostatni Poeta, Wielka Mistyczka, Zbieracz Owadów czy Strażnik Ksiąg.

Ten ostatni porusza czułą strunę kart. Farba drukarska z tkliwością opowiada o człowieku. Zdradza jego sekrety:

Co noc śniły mu się książki. Ustawione w rzędach. Na wysokich półkach. Po których wspina się po specjalnej drabinie. Gdy patrzył na brzegi książek, czuł się szczęśliwy. Nasłuchiwał, co szeptały mu grzbiety. Cicho. Cichutko. Mówiły tylko do niego. Weź mnie dotknij. Otwórz.

Książki były dla niego czymś więcej. Niż papierem ze znakami. Dla niego to była kolejna cegła w murze. Dawała ochronę. To nie była ucieczka. To było życie. Ostatni bibliotekarz wiedział, że trzymać w ręku książkę to jak trzymać czyjeś życie.

Trzymać w ręku książkę Gruzy…, to trzymać w ręku życie Warszawy. Historię jej zmartwychwstania. Świadectwo przenikania się światów – przemijających, trwających, przyszłych. Miejsc, które były, które zniknęły i które powstają.

To przede wszystkim podróż w głąb 10 słów stwarzających miasto na nowo. Apostołów nowego porządku jest dwunastu: morze ruin, getto, życie codzienne, serce, plany, świat zewnętrzny, przejście, gruzy, drzewo, rzeka, światło, kobieta. Do wędrowania w głąb każdego z nich zachęca Grzegorz Kosson.

Maria Józefina Magner

 

***

Grzegorz Kosson, Gruzy czyli obrazy zwycięstwa, Wydawnictwo Słowa i Myśli, Lublin-Warszawa 2014, ss. 140.

 

Dziękujemy wydawnictwu Słowa i Myśli za podarowanie nam egzemplarza książki, dzięki której powstać mogła powyższa recenzja.

 

Fot. za: Wydawnictwo Słowa i Myśli.

Dział:Kultura

Dodaj komentarz