Zapomniane pałacyki - Pałacyk Klubu Myśliwskiego

Zapomniane pałacyki - Pałacyk Klubu Myśliwskiego

W dość niefortunnej godzinie udałam się na Kredytową, aby zrobić zdjęcia pałacykowi klubu Warszawskiego Towarzystwa Myśliwskiego, gdyż akurat trwało rozładowywanie bądź też załadowywanie jakiegoś bliżej mi niewiadomego sprzętu do wojskowej ciężarówki. Spędziłam dobre kilkanaście minut kręcąc się dookoła, drepcząc w miejscu i rozmawiając przez telefon, jednak zawalidroga jak stała, tak stoi do dziś na moich zdjęciach. Mam jednak nadzieję, że pałacyk jest wystarczająco dobrze widoczny zza wielkiego pudła w kolorze khaki. 

Kolejny zapomniany pałacyk znalazłam już kilka lat temu. Często w drodze ze stacji Metro Świętokrzyska chodziłam Kredytową do Uniwersytetu Warszawskiego na zajęcia. Zawsze byłam ciekawska, zaglądałam więc w bramy, ale zwykle tak delikatnie, chyłkiem. Pewnego dnia zagłębiłam się nieco bardziej w bramę pod siódemką, byłam ciekawa do jakiego budynku należy ten finezyjny balkon. Moim oczom ukazał się śliczny pałacyk, ukryty przed wzrokiem przechodniów za wysokim murem frontowej oficyny. Zastanawiałam się wówczas, co to za miejsce, jaki był powód ukrycia takiej budowli, która -jak mi się wówczas wydawało - powinna być wyeksponowana. Jednak moje większe zdziwienie budził chropowaty, brzydki i szaro-bury tynk. Byłam wtedy na pierwszym, może drugim roku studiów. Warszawę i jej historię znałam słabo, więc jeszcze nie wiedziałam, że architekturę naszej stolicy spotkały dwa wielkie nieszczęścia w XX wieku: II wojna światowa i decyzje, jakie zapadały podczas odbudowy miasta (oczywiście nie wszystkie).

O historii ulicy Kredytowej, niegdyś Erywańskiej pisaćać nie będę. To opowieść niezwykle ciekawa, ale i zdecydowanie za długa jak na krótki wpis. Chwilkę natomiast poświęcę Warszawskiemu Klubowi Myśliwskiemu. Założony oficjalnie w 1867 roku początkowo mieścił się w domu Kronenberga przy Mokotowskiej, następnie w domu Epsteina przy Królewskiej. Był to klub elitarny, należeli do niego arystokraci i wyżsi oficerowie polscy i rosyjscy. Do dziś mówi się, że członkami klubu byli "burżuje", jednak Jerzy Kasprzycki w dość obrazowy sposób rozprawił się z tym myśleniem, pisząc:

Klubu przy Erywańskiej nie można przyrównać do legendarnych klubów angielskich, gdzie panuje sztywna nuda, powściągliwość i "splendid isolation". Warszawscy "myśliwcy" tamtej epoki to bracia Słowianie, wesoła czereda utracjuszy, którzy rżnęli w karcięta o takie stawki, za jakie burżuj Wawlberg lub Szlenkier wolałby postawić nową fabrykę lub przytułek dla ubogich. Przy Erywańskiej rosyjscy oficerowie arystokratycznego pochodzenia przepijali wraz z polskimi karmazynami takie sumy, których "upłynnianiem" zajęli się dopiero potomkowie mieszczańskich notabli tamtej epoki. 

Warszawscy burżuje przełomu stuleci ciężko pracowali, inwestowali, prowadzili działalność społeczną, oszczędzali (że odbywało się to kosztem wyzysku robotników - to inna sprawa...). Żyli skromnie i bogobojnie - a każdy tego Boga się bał, którego czcił i szanował. To właśnie wtedy powtarzano odpowiedź starego Bormana (tego od Szwedego), gdy go zagadnął przechodzeń: "Panie Borman, dlaczego pan jeździsz tramwajem drugą klasą, a pana syn właśnie zajeżdża przed pałacyk przy Srebrnej powozem w cztery konie?... - Jego na to stać. On ma bogatego ojca".  

Wystarczy tylko wymienić kilka nazwisk członków klubu, aby przekonać się ostatecznie o jego składzie osobowym i statusie społecznym: Czetwertyński, Potocki, Zamoyski, Krasiński, Wielopolski i wielu innych. 

W latach 1897 - 1898, na posesji należącej wcześniej do Józefa Ettingera, wzniesiono oficynę frontową oraz pałacyk dla Klubu Warszawskiego Towarzystwa Myśliwskiego. Budynek w stylu neorokokowym zaprojektował francuski architekt Francois Arveuf. Do dziś pałacyk jest w Warszawie jedyną ocalałą pracą tego projektanta. Klubowi zależało na dyskrecji, dlatego pałacyk został ukryty za oficyną frontową przeznaczoną pierwotnie na kuchnie i pomieszczenia gospodarcze. Sale klubowe połączono z kuchnią korytarzem wspartym na prześwicie. Zabieg chyba się udał - dania z siedziby Klubu Myśliwskiego w dwudziestoleciu międzywojennym słynne były na całą stolicę.

Klub Myśliwski funkcjonował do 1940 roku, kiedy został rozwiązany przez władze niemieckie. W 1944 roku pałac oraz oficyna frontowa spłonęły. Szczęśliwie zachowały się mury wraz z dekoracją elewacji. W latach 1948-1950 budynek został odbudowany według projektu Michała Ptic - Borkowskiego. Drugie piętro podwyższono, a w tympanonie znalazła się pseudorokokowa płaskorzeźba autorstwa Danuty kolarskiej i Romana Łukijanowa. Wnętrza zyskały wystrój socrealistyczny, współgrający z ówczesnym przeznaczeniem budynku na siedzibę Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. 

Współcześnie ładny, choć nieco przytłaczający szarością pałacyk jest siedzibą Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Możemy się więc domyślać, czym była wypełniona khaki-zawalidroga ;-)

 

 

Dział:Historia

Dodaj komentarz