Zapomniane pałacyki - Pałacyk Rusieckiego

Zapomniane pałacyki - Pałacyk Rusieckiego

Zapomniane pałacyki, to nazwa nowego cyklu, w którym opiszę kilka niezwykłych miejsc. Tytuł dla niektórych z Was może okazać się nietrafiony, przecież większość z Was pewnie widziała już te schowane w cieniu potężnych kamienic, niewielkie, przytulne pałacyki z dawnych lat. Szukając jednak w myślach odpowiedniej nazwy, oczami wyobraźni wciąż widziałam dwie książki. Fabuła każdej z nich opiera się na niezwykłej historii zapomnianego ogrodu, o którego istnieniu wiedzą tylko wtajemniczeni. Książki różnią się od siebie właściwie wszystkim, oprócz tego budzącego dreszczyk emocji, zapomnianego ogrodu. Pomyślałam sobie, że te nasze warszawskie pałacyki, ukryte w podwórzach, zamknięte, tajemnicze, często opuszczone, są jak te zapomniane ogrody z powieści. Nie umiem się już od tej nazwy oderwać, więc niech taka pozostanie.

Na początek, znów zaglądamy na Lwowską 13, na posesję należącą niegdyś do Stanisława Ursyn – Rusieckiego, kolekcjonera dzieł sztuki i wielkiego patrioty. Wszak gdy stracił majątek na Ukrainie, wolał wynajmować wspaniałe pomieszczenia w swoim pałacyku klinice ginekologiczno-położniczej “Sano”, niż wyprzedać swoje zbiory. Te wolał ofiarować Muzeum Narodowemu w Krakowie.

Pałacyk stanął w podwórzu kamienicy Rusieckiego w 1912 roku, według projektu prawdopodobnie Józefa Napoleona Czerwińskiego. Styl jednoznacznie trudno określić, w wystroju fasady znajdziemy bowiem neobarok, neorokoko oraz  inspiracje secesją i modernizmem. Właściciel, bogaty ziemianin czerpiący dochody ze swoich majątków na Ukrainie, znany był w Warszawie jako kolekcjoner dzieł sztuki i “starożytności”, jak nazywano niegdyś antyki. Zbiory odziedziczone po ojcu powiększał między innymi o zwierciadła i szkło polskie, a jako znawca tych dziedzin, został członkiem komitetu organizacyjnego wystawy Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości. Stanisław Ursyn-Rusiecki po I wojnie światowej stracił ukraińskie włości i został pozbawiony źródła dochodu. Brak środków do życia zmuszał kolekcjonera do wynajmowania coraz to większej liczby pomieszczeń w swoim pałacyku, które do tej pory przeznaczone były na przechowywanie cennych zbiorów. Wkrótce został zmuszony do wynajęcia całego parteru na potrzeby zakładu ginekologiczno-położniczego “Sano”, który mimo doskonałej kadry lekarskiej propagującej zasady higieny i opieki przedporodowej, przeszedł do historii Warszawy jako miejsce, w którym “ciężko się rodzi”.

W niewielkim pałacyku w 1937 roku przeprowadzono gruntowny remont, podczas którego dokonano konserwacji polichromii pod kierunkiem Haliny Rudniewskiej. W 1944 roku budynek został przekazany zgodnie z wolą właściciela Polskiej Akademii Umiejętności z zaleceniami odnośnie do jego przeznaczenia. PAU zlikwidowano jednak w 1951 roku, a majątek instytucji wraz z pałacykiem, przejęła Polska Akademia Nauk. Budynek pozostał niezagospodarowany, a ostatnia wola właściciela, już nigdy miała nie zostać wypełniona. Wkrótce na mocy Dekretu o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta stołecznego Warszawy, zwanego potocznie dekretem Bieruta, grunt, na którym znajduje się kamienica i pałacyk Ursyn-Rusieckiego, stał się własnością Skarbu Państwa.

Na szczęście szybko znaleziono nowego gospodarza , który troskliwie zadbał o budynek. Federacja Związków Zawodowych Pracowników Kultury i Sztuki przez wiele lat korzystała z wnętrz pałacyku Rusieckiego. Dziś jednak ta niezwykła pamiątka po dawnym kolekcjonerze, która przetrwała lata wojny i okupacji, której nie zniszczył ogień powstania warszawskiego i powojenne decyzje własnościowe, znów stoi opuszczona w cieniu wysokiej kamienicy. Federacja przeprowadziła się na Żelazną, a w bramę przy Lwowskiej 13 już nie tak łatwo zajrzeć – metalowe drzwi otwierane są za pomocą klucza. Pamiętajcie o tym odwiedzając to miejsce. Ja spędziłam dłuższą chwilę w oczekiwaniu na jakąś dobrą duszę, która wchodząc umożliwi mi wydostanie się z tego opuszczonego podwórza.   

Pałac i jego wnętrza dokładnie opisał Jarosław Zieliński w jednym z tomów (szukajcie tego z literką "L") Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy. Opis zakończony został przez autora podsumowaniem: Najlepiej zachowana i najobficiej dekorowana rezydencja spośród nielicznych obiektów tego typu wzniesionych na terenie Warszawy w początkach XX wieku. Unikatowy charakter wnętrz. Myślę, że ten niezwykły i niedostępny dla zwiedzających obiekt w pełni zasłużył sobie na miano tajemniczego pałacyku. 

Na zdjęciach:

1. Pałacyk Stanisława Ursyn-Rusieckiego, widok z bramy kamienicy.

2. Zbliżenie na fasadę budynku.

3. Herb "Ursyn" (zwany również "Rawa" i "Rawicz"), przedstawiający pannę na niedźwiedziu. Dewiza na wstędze: GENUS/BOHEMIAE/DUCIBUS, nawiązująca do czeskich korzeni rodu Stanisława Ursyn-Rusieckiego.

4. Zbliżenie na okna w segmencie pośrednim pałacu.

5.  Widoczne ślady odwiedzających to miejsce: moje oraz okolicznego ptactwa wszelkiej maści.

6. Widok z lotu ptaka na kamienicę i pałacyk. Zwróćcie uwagę na ogród, którego skrawek znajduje się za pałacem. Zdj. maps.google.pl

Dział:Historia

Komentarze

  1. Portret użytkownika Aisyrk
    Aisyrk 24-01-2014 15:26
    Bardzo ciekawe. Czy będzie więcej pałacyków? A może wiosną spacer?
  2. Portret użytkownika Amalia
    Amalia 28-01-2014 10:56
    Pałacyków będzie więcej - już w tym tygodniu na stronie pojawi się kolejna odsłona cyklu "Zapomniane pałacyki". Być może na wiosnę uda się zorganizować taki spacer, chyba że ktoś wczesniej "podkradnie" pomysł ;-)

Dodaj komentarz